„Zaraz się zorientują.”
To zdanie wraca do niej regularnie. Kiedy dostaje nowy projekt, ktoś ją chwali, kiedy kończy prezentację i widzi, że inni kiwają głowami z uznaniem. Z zewnątrz wszystko wygląda dobrze – ma doświadczenie, kompetencje, wyniki. A jednak w środku pojawia się myśl: to przypadek. To właśnie tak często wygląda syndrom oszusta.
„Miałam po prostu szczęście” – historia Ani
Ania pracuje w marketingu i od kilku lat konsekwentnie rozwija się zawodowo, realizując kolejne projekty. Ma za sobą wiele dobrze poprowadzonych kampanii, potrafi działać samodzielnie i jest osobą, na której zespół może polegać. Ostatnio dostała awans – coś, na co obiektywnie zapracowała swoim zaangażowaniem i kompetencjami.
W dniu, w którym szef przekazał jej tę informację, była naprawdę szczęśliwa. Uśmiechała się, dziękowała i czuła dumę, że jej praca została zauważona. Przez chwilę miała poczucie, że jest dokładnie tam, gdzie chciała być. Wieczorem jednak pojawiły się inne myśli: „Czy ja naprawdę na to zasługuję?”. „Może po prostu nie mają nikogo lepszego?”. „A co jeśli zaraz wyjdzie, że się nie nadaję?”. Te pytania nie dawały jej spokoju i zaczęły zmieniać sposób, w jaki patrzyła na swój sukces. Od tego momentu zaczęła pracować jeszcze intensywniej. Sprawdzała zadania po kilka razy i odpowiadała na maile niemal natychmiast, jakby musiała udowodnić, że zasługuje na swoje stanowisko. Każdy błąd traktowała jako potwierdzenie swoich obaw. Z zewnątrz wyglądała na zaangażowaną i skuteczną, ale w środku funkcjonowała w stałym napięciu i trudno było jej naprawdę cieszyć się tym, co osiągnęła.
Na czym polega syndrom oszusta?
Syndrom oszusta to doświadczenie, w którym mimo realnych kompetencji, wiedzy i osiągnięć pojawia się silne przekonanie, że tak naprawdę nie jest się wystarczająco dobrym. Osoba może mieć obiektywne dowody na swoje umiejętności – ukończone projekty, dobre wyniki, uznanie ze strony innych – a mimo to wewnętrznie czuć, że to wszystko jest w jakiś sposób „nie do końca zasłużone”. Sukcesy bardzo często są wtedy tłumaczone czynnikami zewnętrznymi: szczęściem, przypadkiem, „dobrym momentem” albo tym, że ktoś miał wobec nas zbyt niskie oczekiwania. Zamiast uznać własny wkład i kompetencje, łatwiej jest pomyśleć, że „po prostu się udało”. Z kolei trudności, potknięcia czy błędy są interpretowane w zupełnie inny sposób – jako dowód na brak kompetencji, potwierdzenie wewnętrznych obaw i „ujawnienie prawdy” o sobie. Nawet drobna pomyłka może uruchamiać myśl, że ktos jednak się nie nadaje i nie ma deklarowanych kompetencji.
W efekcie powstaje silny wewnętrzny rozdźwięk. Z jednej strony są fakty – osiągnięcia, umiejętności, informacje zwrotne od innych. Z drugiej strony – przekonanie, które podważa ich znaczenie i nie pozwala ich w pełni przyjąć. To napięcie może prowadzić do ciągłego poczucia bycia „na granicy odkrycia”, jakby w każdej chwili ktoś miał zauważyć, że nie jesteśmy tak kompetentni, jak się wydaje. Wiele osób funkcjonuje wtedy w trybie ciągłego udowadniania swojej wartości – pracując więcej, kontrolując każdy szczegół i unikając sytuacji, które mogłyby „sprawdzić” ich umiejętności. Syndrom oszusta nie oznacza więc braku kompetencji, ale trudność w uznaniu ich za własne. To sposób myślenia o sobie, który sprawia, że nawet realne osiągnięcia nie przekładają się na poczucie pewności czy spokoju.
Co może pomóc?
Zmiana nie polega na „przekonaniu siebie na siłę”, że jest się wystarczająco dobrym. Zaczyna się od zauważenia tego mechanizmu i zrozumienia, skąd się bierze. Psychoterapia w Centrum Zdrowia Psychicznego i Seksualnego Progres może pomóc zobaczyć, jakie przekonania stoją za tym doświadczeniem, skąd się wzięły i jak wpływają na Twoje decyzje oraz sposób myślenia o sobie. To proces, w którym stopniowo uczysz się bardziej realistycznie patrzeć na swoje kompetencje i budować poczucie wartości, które nie opiera się wyłącznie na osiągnięciach.
Kiedy warto się temu przyjrzeć?
Jeśli:
- często czujesz, że „zaraz ktoś odkryje, że się nie nadajesz”,
- nie potrafisz przyjąć pochwał,
- Twoje sukcesy wydają Ci się przypadkowe,
- żyjesz w ciągłym napięciu mimo dobrych wyników.
to może być dobry moment, żeby przyjrzeć się temu bliżej.


